FLORENCE + THE MACHINE w Atlas Arenie

Stach Opublikowano: 14 grudnia, 2015
FLORENCE + THE MACHINE  w Atlas Arenie

Kult Florence Welch, który powstaje od kilku lat w naszym kraju można porównać do uwielbienia jakim cieszą się zespoły takie jak Depeche Mode, czy 30 Seconds to Mars. Doskonała sprzedaż płyt, najprężniejszy fanklub w Europie i wzorowa frekwencja na koncertach. Trudno jednak się temu dziwić, zwłaszcza po takich koncertach jak ten w łódzkiej Atlas Arenie.

Pochodząca z Camberwell w Anglii, rudowłosa wokalistka zrobiła ekspresową karierę. W wieku zaledwie 23 lat wydała pod szyldem Florence and The Machine swój debiutancki album Lungs i szturmem zdobyła publikę na całym świecie. Pierwszy koncert Flo w naszym kraju odbył się 5 lat temu w warszawskiej Stodole. Po tym występie jasne było, że następne spotkanie musi odbyć się w znacznie większym obiekcie. Podczas promocji kolejnego krążka Ceremonials Florence porwała krakowską publiczność festiwalu Coke Live, a nieco ponad rok później zagościła na warszawskim Orange Warsaw Festival, gdzie nie pozostawiła żadnych złudzeń, że jest obecnie jedną z najważniejszych kobiet w świecie muzyki.

Przyszedł czas na kolejny album. How Big, How Blue, How Beautiful, okazała się najbardziej osobistą i dojrzałą płytą w dotychczasowej karierze. Ozdobiona pięknymi zdjęciami, koncepcyjnymi teledyskami, zebrała doskonałe recenzje i przychylność fanów. Kwestią czasu była trasa koncertowa, na której nie mogło zabraknąć Polski. Koncert w łódzkiej Atlas Arenie wyprzedał się w błyskawicznym tempie. Przed gwiazdą wieczoru zagrał szanowany na wyspach zespół Palma Violets, który podczas swojego krótkiego setu zaprezentował energiczne garażowe granie. Kiedy punktualnie o 21:00 zgasły światła Arena była wypełniona po brzegi. Florence wraz ze swoją maszyną pojawiła się na scenie z pierwszymi dźwiękami utworu What The Water Gave Me, znanego z poprzedniego albumu. Od samego początku wokalistka zaczęła integrować się z publiką, biegając wzdłuż całej Areny, ściskając serdecznie osoby z pierwszych rzędów i zabierając im z głów kwieciste wianki, które stały się nieodłącznym elementem jej koncertów.

,,Polsko tęskniliśmy za wami” – powiedziała zaraz na początku koncertu. Niezwykła energia i charyzma sceniczna nie opuszczała jej do samego końca. Mimo, że koncert promował nową płytę, to nie zabrakło utworów z dwóch poprzednich płyt. Odśpiewane chóralnie Rabbit Heart (Raise it Up), Cosmic Love, czy You’ve Got the Love robiły olbrzymie wrażenie. Kawałki z nowej płyty takie jak What Kind of Man, Deliah, czy Ship To Wreck również zabrzmiały doskonale i słychać było, że zespół ma już bardzo dobrze ograny nowy materiał. Przy How Big, How Blue, How Beautiful polski fanklub w wielkim stylu pokazał na co go stać. Kiedy tylko Florence zapowiedziała tytułowy utwór z nowej płyty, wśród publiczności zaczęły pojawiać się podświetlane na niebiesko balony, które za chwilę opanowały cała płytę Areny. ,,Jesteście tacy zorganizowani, jesteście najlepsi” – wychwalała wzruszona Florence, która nie mogła wyjść z podziwu przez kilka dobrych minut zanim przeszła do kolejnego utworu.

Kiedy setlista dobiła do jednej z najpopularniejszych piosenek Flo – Dogs Days Are Over, fani przygotowali kolejną niespodziankę dla swojej idolki. Na scenę zostały rzucane ubrania, które z pomocą organizatorów zabrano po koncercie dla fundacji Happy Kids. Florence zaczęła sama namawiać publiczność do rozbierania się i wymachiwania swoimi rzeczami. Sama dokończyła utwór pozostając tylko w staniku i spodniach. Rozgrzana publiczność nie pozwoliła jednak by to był już koniec. Zespół został przywołany na scenę by wykonać jeszcze monumentalne Mother , premierę koncertową kawałka Wich Witch i energiczne Drumming Song. Florence Welch i jej zespół kolejny raz okazali się wulkanem energii, który doskonale bawi się podczas swoich występów, ale także potrafi bez trudu zaangażować całą publiczność w to koncertowe szaleństwo. Na szczęście nie będziemy musieli długo czekać na ich kolejny koncert. Zespół powróci już niedługo do Polski i będzie można ich podziwiać na Openerze 2016.

Tekst: Wojtek Bryndel

Fot [mat. pras Go Ahead]

X