Mystic Festival 2026: Pomiędzy Wschodem a Zachodem

Cztery zespoły, cztery różne języki ciężaru, jedna wspólna scena. Mystic Festival po raz kolejny pokazuje, że metal nie zna granic – ani geograficznych, ani estetycznych. Mastodon, Bloodywood, Today Is The Day i Kanonenfieber spotykają się w jednym miejscu, reprezentując różne kontynenty, pokolenia i filozofie grania, ale ten sam bezkompromisowy ciężar.
Mastodon
Mastodon to jeden z tych zespołów, które skutecznie obalają mit, że metal swoje najlepsze lata ma za sobą. Od wczesnych nagrań – „Lifesblood” i „Remission” – łączyli hardcore’ową furię z coraz śmielszą progresją. Przełomowy „Leviathan” wyznaczył kierunek, a „Crack the Skye” (2009) do dziś pozostaje punktem odniesienia dla nowoczesnego metalu. Mastodon są jednocześnie głęboko zanurzeni w tradycji i całkowicie współcześni – nie do podrobienia, do szpiku kości amerykańscy. Ich powrót na Mystic Festival to wydarzenie, które trudno przecenić.
Bloodywood
Bloodywood obiecywali, że zbudują most między Wschodem a Zachodem – i dotrzymali słowa. Zespół z New Delhi połączył nu-metal i metalcore z indyjskim dziedzictwem kulturowym, tworząc styl absolutnie własny. Przełomowy utwór „Ari Ari (Indian Street Metal)” otworzył im drogę na światowe sceny, a tegoroczny album „Nu Delhi” potwierdził, że nie był to jednorazowy błysk. Bloodywood to metal globalny w najczystszej postaci.
Today Is The Day
Legenda amerykańskiego undergroundu dowodzona przez Steve’a Austina. Today Is The Day to zespół zbyt niepokorny, by kiedykolwiek stać się masowym – i właśnie dlatego tak ważny. Ich muzyka balansuje na styku metalu, hardcore’a, industrialu i noise rocka, penetrując rejony, do których niewielu miało odwagę zajrzeć. Najnowszy album „Never Give In” to nie tylko tytuł, ale życiowa dewiza zespołu. Warto pamiętać, że zanim powstał Mastodon, Brann Dailor i Bill Kelliher grali właśnie w Today Is The Day – i ten pierwotny chaos słychać do dziś.
Kanonenfieber
Kanonenfieber to projekt głęboko zakorzeniony w europejskiej historii. Anonimowość muzyków jest tu hołdem dla bezimiennych ofiar I wojny światowej, a sama muzyka – mroczna, surowa i bezlitosna – stanowi dźwiękową rekonstrukcję tamtej traumy. Debiutancki „Menschenmühle” przyciągnął uwagę całej sceny, a „Die Urkatastrophe” tylko ją wzmocnił. To black metal, który nie epatuje pozą – zamiast tego przygniata autentycznym ciężarem historii.
Mystic Festival 2026 ponownie staje się miejscem spotkania światów, które pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego – a jednak w metalu odnajdują wspólny język.




